PuŁapka planistyczna - twoja dzialka już nie jest działką budowlaną.
Większość ludzi wciąż żyje w błogim przekonaniu, że jak ziemia leży w rodzinie od pokoleń, to nikt im jej nie odbierze. Myślą, że przeczekają, a za rok czy dwa „jakoś to będzie” i znowu da się dostać warunki zabudowy. Niestety – logika brutalnego rynku i opresyjnego systemu podatkowego pokazuje coś absolutnie przeciwnego.
Oczekiwanie, że działki budowlane będą stale zyskiwać na wartości, właśnie zderza się z brutalną rzeczywistością. Nadchodzi ukryta „inflacja majątkowa” i gwałtowne skasowanie płynności tych nieruchomości. Nadchodzi gigantyczne czyszczenie przedpola pod wielki kapitał. Mechanizm jest prosty i zabójczo skuteczny: najpierw zamrozić użyteczność gruntu, a potem wycisnąć z właściciela ostatni grosz opłatami i podatkami, aż sam błagalnie odda ziemię za bezcen.1. Pułapka planistyczna: Twoja działka właśnie stała się łączką.
Wraz z wejściem w życie Planów Ogólnych gmin i wygasaniem decyzji przekształceniowych, miliony Polaków obudzą się z ręką w naczyniu. Jeśli nie zdążyłeś z pozwoleniem na budowę lub Twoja działka nie weszła w ścisłe strefy zabudowy, marzenia o sprzedaży atrakcyjnego gruntu prysły. Z dnia na dzień zostałeś z ziemią rolną, na której nic nie postawisz.Z perspektywy okna widzę osiedle działek, gdzie stoi skrzynka przy skrzynce. Ludzie kupowali, planowali, inwestowali. Dzisiaj ten widok pewnie już taki zostanie – jako pomnik zamrożonego kapitału.
2. Koniec „papierowego rolnika” – ZUS puka do drzwiMasa ludzi wokół miast żyje z pracy w magazynach czy marketach, a ziemię trzyma jako lokatę kapitału, przy okazji płacąc niski KRUS. Dziś system zaczyna to prześwietlać z chirurgiczną precyzją.
Wykluczenie z KRUS: Jeśli nie prowadzisz realnej działalności rolniczej, ZUS zaraz upomni się o swoje składki – i to bardzo często z wyrównaniem wstecz.Podatkowy nokaut: Tracisz prawo do ulg rolnych. Urząd gminy nie policzy ziemi według stawki rolnej. Dostaniesz podatek od nieruchomości lub gruntów inwestycyjnych – stawki skaczą wtedy o kilkaset procent.
Podatek od deszczu i utwardzeń: Brak statusu rolnika oznacza brak zwolnień. Za każdy metr kwadratowy dachu stodoły, garażu czy utwardzonej kostki przyjdzie zapłacić słony haracz.Do tego dochodzi cicha czystka geodezyjna. Przereformatowanie i weryfikacja gruntów przez geodetów z drugiego końca Polski nie odbywały się z przypadku. To było dokładne uszczelnianie bazy danych, żeby nikt nie prześlizgnął się przez sito opłat.
3. Skąd my to znamy? Złudzenie „unijnych standardów”Oczywiście w mediach usłyszymy, że „dorównujemy tylko do standardów unijnych”. Zupełnie „przypadkiem” nikt nie wspomina o przepaści ekonomicznej i finansowej, jaka dzieli polskiego właściciela od bogatych obywateli Francji, Belgii czy Niemiec.
Ten sam fałsz doskonale pamiętają byli pracownicy fabryk, takich jak Daewoo i setek innych zakładów po transformacji. Wtedy też polityczni fantastyczni z dnia na dzień zmieniali przepisy BHP pod hasłem „standardów unijnych”, chwaląc się tym w telewizji.
A jaki był realny efekt?Z dnia na dzień wylewali na bruk ludzi z wydziałów ciężkich, z hartowni, odlewni, kuźni czy lakierni. Ludzi z astmą zawodową i pylicą, którzy wchodzili do gorących pieców z trującym gazem tylko po to, żeby produkcja w spółkach skarbu państwa nie stała. Bez odpraw, bez okresów ochronnych, odbierając prawa do wcześniejszych emerytur, mimo że statystyki wyraźnie pokazywały, że i tak mało kto do nich dożyje.
Nawet komuna nie robiła z robotników i rolników roninów – przekupywała ich premiami, asygnatami i dopłatami. A „nowoczesny system” po prostu wylewa całe grupy społeczne z pomyjami, zabierając im to, na co poświęcili zdrowie i kawał życia.4. Wariant grecki: Wykup za bezcen i zmiana zasad Co zrobi człowiek zarabiający na etacie, gdy nagle dostanie nakaz dopłaty do ZUS-u, wyższy podatek od nieruchomości i rachunek za deszczówkę od nieużytków?
Pęknie. I sprzeda ziemię za ułamek wartości.Wtedy wejdzie scenariusz znany z Grecji:
Zwykły Polak wyprzedaje majątek pod presją długu.Ziemię masowo skupują fundusze inwestycyjne i zagraniczne konsorcja.
Gdy 80% gruntów w gminie znajdzie się w rękach kilku potężnych podmiotów, zasady planistyczne „naglę” się zmienią. Urzędy odblokują zabudowę i przywrócą opłacalność.Tylko że zysk z przekształcenia nie trafi już do polskiej rodziny, ale na konta koncernów.
A na koniec ci sami decydenci bez wstydu oczekują, że ludzie wyrzuceni na margines będą potem chętnie bronić tego systemu. Ciekawe tylko, czy przy kolejnym kryzysie i próbach dokręcania śruby, ta kotwica w sercach ludzi nie dostanie nagle ucha z zupełnie innej strony...Patrzę i widzę. To chory czas...
Jacek
Cdn.