Wielkie straszenie kleszczami. Czysta praktyka kontra teorie "ekspertów"
# Praktycy Kontra Internetowe Mity. Żyjemy w czasach, w których strach sprzedaje się najlepiej. Portale internetowe, wypindrzeni eksperci z TikToka i producenci chemii co roku nakręcają tę samą spiralę paniki: "Sezon na kleszcze ruszył! Co drugi kleszcz zabija!".
Jako ludzie, którzy od lat żyją na wsi - pole za płatem, prowadzą dom i codziennie przeczesują dużego, długowłosego Białego Owczarka Szwajcarskiego (na którego białej sierści widać wszystko jak na dłoni), patrzymy na te rewelacje z uśmiechem politowania. Fizyka i biologia weryfikują te teorie bardzo szybko.
Oto 4 najpopularniejsze mity o kleszczach, które masowo powiela się w sieci:----------------------------------------------------------------------------------------- MIT 1: Kleszcze rozmnażają się tylko dwa razy w roku - BZdura
----------------------------------------------------------------------------------------- W mądrych książkach przeczytasz, że kleszcze mają swoje dwa "rzuty" – wiosenny i jesienny. Bzdura. Może to było aktualne dwadzieścia lat temu, gdy zimy w Polsce były ostre i mroźne. Dzisiaj te stworzenia rodzą się i atakują na okrągło. Przez cały sezon zdejmujemy z psa tzw. nimfy – mikroskopijne kleszcze mające zaledwie 1,5 milimetra. One nie pytają kalendarza o zdanie, rozmnażają się bez przerwy, odkąd tylko temperatura przekroczy zero stopni.----------------------------------------------------------------------------------------- MIT 2: Kleszcze żerują tylko rano i wieczorem, gdy jest rosa - BZdura
----------------------------------------------------------------------------------------- Kolejna teoria wyssana z palca. Z naszych wieloletnich obserwacji i rozmów z sąsiadami na wsi wynika coś zupełnie odwrotnego. Rano, gdy jest chłodno i trawa jest mokra, kleszcze są niemrawe, spowolnione niską temperaturą. Najwięcej żywego, agresywnego dziadostwa nasz pies zbiera z suchych traw w pełnym słońcu, w środku dnia, kiedy jest ciepło i gorąco.----------------------------------------------------------------------------------------- MIT 3: Co drugi kleszcz to wyrok i borelioza - BZdura
------------------------------------------------ ----------------------------------------- Internet próbuje nam wmówić, że każde ukąszenie wymaga natychmiastowego biegu do lekarza i profilaktycznego faszerowania się silnymi antybiotykami. Owszem, choroby odkleszczowe (jak borelioza czy babeszjoza) istnieją i bywają groźne – nikt rozsądny tego nie neguje. Ale robienie z tego epidemii to przesada.Sami w ciągu kilku lat na wsi wyciągaliśmy sobie wgryzione kleszcze wielokrotnie.
I co? I nic. Bez paniki, bez szaleństwa. Raz, gdy kleszcz schował się głęboko w pępku i został zauważony późno, profilaktycznie poszedł w ruch antybiotyk z domowej apteczki dla świętego spokoju. Ale organizm z reguły radzi sobie sam, jeśli podchodzi się do zdrowia holistycznie.Co ciekawe, w świecie psiarzy krąży dziś nowa plaga. Znamy więcej psów, którym "troskliwi" właściciele rozwalili wątrobę i nerki ciężką, agresywną chemią w tabletkach na kleszcze, niż psów, które realnie ucierpiały z powodu samej boreliozy. Współczesna weterynaria często zapomina o całościowym zdrowiu zwierzęcia, proponując rozwiązania gorsze od samej natury.
----------------------------------------------------------------------------------------- SKĄD WIĘC TO ZATRZĘSIENIE KLESZCZY? - EKOSYSTEM JEST POPSUTY przez cywilizację. ----------------------------------------------------------------------------------------- W sieci krążą bzdurne, spiskowe filmiki o zrzucaniu pudełek z milionami kleszczy z samolotów – co jest logicznym absurdem i bzdurą na resorach. Prawda o pladze kleszczy jest znacznie bardziej przyziemna. Ludzie sami popsuli naturalne mechanizmy obronne:
1. Brak kur na wybiegach: Kiedyś na każdej wsi kury biegały luzem i przekopywały każdy centymetr trawy. Kura to naturalny odkurzacz na kleszcze – zjada je z zachwytem. Dziś wieś się "zmiastowiła", kur jest mało, a trawniki mają wyglądać jak z żurnala.2. Wojna z mrówkami: Ludzie masowo sypią chemię do ogrodów, żeby wytępić mrowiska, bo im "kostkę psują". A mrówki to najwięksi naturalni wrogowie kleszczy! Tam, gdzie jest zdrowe mrowisko, kleszcz nie ma prawa przeżyć.
3. Spadek populacji ptaków: Wycinanie zakrzaczeń i naturalnych siedlisk sprawia, że drobne ptactwo, które również żywiło się tym robactwem, ucieka z naszych posesji.Zamiast więc panikować, kupować najdroższą chemię i wierzyć w internetowe rewelacje o zrzutach z samolotów – spójrzmy na fizykę i naturę wokół nas. Oczyszczenie psa po spacerze, zadbanie o naturalnych sprzymierzeńców w ogrodzie i zachowanie zdrowego rozsądku da Wam znacznie więcej niż ślepe wierzenie w marketing strachu. Dom i ogród są do życia, a nie do sterylnej paniki.========================================================================================= TYTUŁ BLOGA / SEKCJI: Głos Rozsądku: Praktycy Kontra Internetowe Mity.
Wielkie straszenie kleszczami. Czysta praktyka kontra teorie "ekspertów".========================================================================================= Żyjemy w czasach, w których strach sprzedaje się najlepiej. Portale internetowe, wypindrzeni eksperci z TikToka i producenci chemii co roku nakręcają tę samą spiralę paniki: "Sezon na kleszcze ruszył! Co drugi kleszcz zabija!".
Jako ludzie, którzy od lat żyją na wsi, prowadzą dom i codziennie przeczesują wielkiego, długowłosego Białego Owczarka Szwajcarskiego (na którego białej sierści widać wszystko jak na dłoni), patrzymy na te rewelacje z uśmiechem politowania. Fizyka i biologia weryfikują te teorie bardzo szybko.Oto 4 najpopularniejsze mity o kleszczach, które masowo powiela się w sieci:
----------------------------------------------------------------------------------------- MIT 1: Kleszcze rozmnażają się tylko dwa razy w roku----------------------------------------------------------------------------------------- W mądrych książkach przeczytasz, że kleszcze mają swoje dwa "rzuty" – wiosenny i jesienny. Bzdura. Może to było aktualne dwadzieścia lat temu, gdy zimy w Polsce były ostre i mroźne. Dzisiaj te stworzenia rodzą się i atakują na okrągło. Przez cały sezon zdejmujemy z psa tzw. nimfy – mikroskopijne kleszcze mające zaledwie 1,5 milimetra. One nie pytają kalendarza o zdanie, rozmnażają się bez przerwy, odkąd tylko temperatura przekroczy zero stopni.
----------------------------------------------------------------------------------------- MIT 2: Kleszcze żerują tylko rano i wieczorem, gdy jest ros.a----------------------------------------------------------------------------------------- Kolejna teoria wyssana z palca. Z naszych wieloletnich obserwacji i rozmów z sąsiadami na wsi wynika coś zupełnie odwrotnego. Rano, gdy jest chłodno i trawa jest mokra, kleszcze są niemrawe, spowolnione niską temperaturą. Najwięcej żywego, agresywnego dziadostwa nasz pies zbiera z suchych traw w pełnym słońcu, w środku dnia, kiedy jest ciepło i gorąco.
----------------------------------------------------------------------------------------- MIT 3: Co drugi kleszcz to wyrok i borelioza.----------------------------------------------------------------------------------------- Internet próbuje nam wmówić, że każde ukąszenie wymaga natychmiastowego biegu do lekarza i profilaktycznego faszerowania się silnymi antybiotykami. Owszem, choroby odkleszczowe (jak borelioza czy babeszjoza) istnieją i bywają groźne – nikt rozsądny tego nie neguje. Ale robienie z tego epidemii to przesada.
Sami w ciągu kilku lat na wsi wyciągaliśmy sobie wgryzione kleszcze wielokrotnie. I co? I nic. Bez paniki, bez szaleństwa. Raz, gdy kleszcz schował się głęboko w pępku i został zauważony późno, profilaktycznie poszedł w ruch antybiotyk z domowej apteczki dla świętego spokoju. Ale organizm z reguły radzi sobie sam, jeśli podchodzi się do zdrowia holistycznie.Co ciekawe, w świecie psiarzy krąży dziś nowa plaga. Znamy więcej psów, którym "troskliwi" właściciele rozwalili wątrobę i nerki ciężką, agresywną chemią w tabletkach na kleszcze, niż psów, które realnie ucierpiały z powodu samej boreliozy. Współczesna weterynaria często zapomina o całościowym zdrowiu zwierzęcia, proponując rozwiązania gorsze od samej natury.
----------------------------------------------------------------------------------------- SKĄD WIĘC TO ZATRZĘSIENIE KLESZCZY? EKOSYSTEM JEST POPSUTY.----------------------------------------------------------------------------------------- W sieci krążą bzdurne, spiskowe filmiki o zrzucaniu pudełek z milionami kleszczy z samolotów – co jest logicznym absurdem i bzdurą na resorach. Prawda o pladze kleszczy jest znacznie bardziej przyziemna. Ludzie sami popsuli naturalne mechanizmy obronne:
1. Brak kur na wybiegach: Kiedyś na każdej wsi kury biegały luzem i przekopywały każdy centymetr trawy. Kura to naturalny odkurzacz na kleszcze – zjada je z zachwytem. Dziś wieś się "zmiastowiła", kur jest mało, a trawniki mają wyglądać jak z żurnala.2. Wojna z mrówkami: Ludzie masowo sypią chemię do ogrodów, żeby wytępić mrowiska, bo im "kostkę psują". A mrówki to najwięksi naturalni wrogowie kleszczy! Tam, gdzie jest zdrowe mrowisko, kleszcz nie ma prawa przeżyć.
3. Spadek populacji ptaków: Wycinanie zakrzaczeń i naturalnych siedlisk sprawia, że drobne ptactwo, które również żywiło się tym robactwem, ucieka z naszych posesji.Zamiast więc panikować, kupować najdroższą chemię i wierzyć w internetowe rewelacje o zrzutach z samolotów – spójrzmy na fizykę i naturę wokół nas. Oczyszczenie psa po spacerze, zadbanie o naturalnych sprzymierzeńców w ogrodzie i zachowanie zdrowego rozsądku da Wam znacznie więcej niż ślepe wierzenie w marketing strachu. Dom i ogród są do życia, a nie do sterylnej paniki.
========================================================================================= DODATEK DO ARTYKUŁU O KLESZCZACH (ZDJĘCIA I REALNE PRZYPADKI Z ŻYCIA NA WSI).========================================================================================= Zdjęcia – kleszcze w słoiczku, foty prosto z aparatu, bez deweloperskiego czy reklamowego retuszu – W internecie pełno jest sterylnych grafik z banków zdjęć. Jako praktycy wiemy jak wygląda rzeczywistość.
Dopisujemy podtematy do poprzedniego artykułu te kluczowe, życiowe wątki (wątek samców, historię sąsiada oraz temat rolnictwa i pustyni chemicznej):----------------------------------------------------------------------------------------- DOWÓD Z PODWÓRKA: 13 kleszczy po jednej nocy (Jak rolnictwo goni pasożyty).
----------------------------------------------------------------------------------------- Teoria o tym, że kleszcze siedzą tylko w głębokim lesie, pękła u nas jak bańka mydlana. Przez 2 lata za naszym płotem rozciągały się dzikie nieużytki. Gdy rolnik w końcu wjechał tam ciężkim sprzętem, zaorał, skultywował i ospryskał ziemię współczesną chemią, całe to robactwo zaczęło masowo uciekać. Gdzie znalazły schronienie? W naszym czystym ogrodzie.Nasz pies, zakochany w nocnym chłodzie, spędził noc na trawniku czekając na zimę. Następnego dnia do południa zdjęliśmy z niego 13 wgryzionych kleszczy! 9 z nich to były wielkie, opite, szare "fasolki" (samice), które żerowały od wielu godzin. Co najciekawsze – i o czym rzadko piszą internetowi eksperci – w 3 przypadkach w tych samych ranach, tuż obok samic, mocno wpięte były mniejsze samce! One nie tylko szukają żywiciela, ale potrafią kopulować bezpośrednio na skórze ofiary. Mamy to udokumentowane na własnych zdjęciach (patrz foto poniżej) – kleszcze w słoiczku nie kłamią. I co? I pies zniósł to bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu.
----------------------------------------------------------------------------------------- STREFA ZAGROŻENIA: Komenda „Lewa, lewa!” na spacerze.----------------------------------------------------------------------------------------- Inny przypadek – spacer w kierunku lasu lasem wiosną zeszłego roku. Wystarczyło dosłownie dwa razy smyrgnąć dłonią po wysokich trawach, by od razu zebrać na skórę pasażera na gapę. Złapaliśmy wtedy 17 sztuk! W trakcie je zdejmowałem na białej sierści psa natychmiast nowe kleszcze okiem wykończeniowca wychwytywałem i je zdejmowałem. O dziwo to nie w lesie jest zatrzęsienie kleszczy, ale na połaciach nieużytków po#ród których musiałem przejść aby dojść do lasu. Ratunkiem była tylko szybka reakcja: komenda „lewa, lewa!”, by pies szedł na długość smyczy poza ubitą drogą, po zaoranej przez rolnika, grząskiej ziemi. Tam trawy nie było, więc i kleszcze nie miały się na czym zahaczyć. Jeden potrafił wdrapać się nawet na smycz, wyczuwając zapach psiej sierści, i przetrwał transport do samego domu. Przy białym psie masz ten komfort, że widzisz te czarne punkciki od razu. Na ciemnej sierści to loteria.
----------------------------------------------------------------------------------------- ODPORNOŚĆ KONTRA CHEMIA: Przypadek psa sąsiada----------------------------------------------------------------------------------------- Wspomniany wcześniej, nieżyjący już dr Jaśkowski oraz dr Czerniak zawsze powtarzali jedną, fundamentalną prawdę: **zdrowy, silny organizm ma naturalne narzędzia, by zwalczyć boreliozę lub zminimalizować jej skutki**. Problem zaczyna się wtedy, gdy odporność jest systematycznie dewastowana przez fatalne jedzenie, nadmiar antybiotyków i agresywną chemię.
U nas na osiedlu na wsi kleszcze zdejmują wszyscy. Prawie wszystkie psy żyją i mają się dobrze.----------------------------------------------------------------------------------------- WĄTEK DO ARTYKUŁU O LEKACH (APOQUEL / ANTYBIOTYKI): Jak weterynaria zmienia nazwy.
----------------------------------------------------------------------------------------- Nie jestem profesorem weterynarii ani lekarzem z dyplomem na ścianie. Jestem rzemieślnikiem i praktykiem. Kiedy moje psy miały poważne problemy ze zdrowiem, nie ograniczyłem się do potakiwania głową w gabinecie. Spędziłem setki godzin w sieci, przekopując zagraniczne fora naukowe i niezależne bazy wiedzy, żeby zrozumieć, jak naprawdę działa organizm czworonoga.Dla potrzebujących
Serwisy i frazy: psynaturalnie, Lekarze cholistyczni, lekarze naruralni, metody naturalne.I wiecie, co zauważyłem? Współczesna weterynaria potrafi doskonale chować głowę w piasek. Kiedy po agresywnych kuracjach antybiotykowych i ciężkich tabletkach u psów masowo zaczęły się pojawiać ciężkie zaburzenia jelitowe (wzdęcia, koszmarne gazy, nieszczelne jelita), w sieci huczało o tzw. SIBO (rozroście bakteryjnym). Co robią dzisiaj lekarze weterynarii, gdy przychodzi do nich właściciel z rozwalonym psem? Zaczynają kombinować z nazewnictwem.
Teraz w gabinetach rzadko usłyszysz "SIBO". Dziś modnie nazywa się to **"efektem ubocznym antybiotykoterapii"** albo zespołem poantybiotykowym. Dlaczego? Bo stara nazwa za mocno kojarzyła się z porażką ich własnych metod leczenia! Zmienia się szyld, ładniej to brzmi w karcie pacjenta, ale prawda pozostaje niezmienna: to ciężka, bezrefleksyjnie przepisywana chemia rozwala naturalną florę bakteryjną i niszczy odporność naszych zwierząt od środka. ================= Zachorował jeden, który od początku miał słabszą odporność. Gdy sąsiad zauważył u niego mocz o kolorze ciemnej kawy, natychmiast popędził do weterynarza. Diagnoza: borelioza i uszkodzenie nerek. Pies dostał potężne dawki leków, a potem profilaktycznie reklamowane "tabletki na kleszcze". Efekt? Boreliozę podleczono, ale ciężka chemia z tabletek doszczętnie zrujnowała psu wątrobę. Zwierzak ledwo żyje, a właściciel stoi przed dylematem: co tak naprawdę bardziej wykańcza czworonoga – natura czy weterynaryjna recepta?Aktualnie redagując ten przygotowany tekst mamy spokój z kleszczami od może 3 miesięcy.
Badań nie prowadziłem i powód tego stanu oceniam na chłopski rozum i logikę, ale która czasem przewyższa kanapowych ekspertów w dyskusjach zgodnie stwierdzamy, że kleszcze na czas upałów w większości musiały się zakopać pod poszycie ziemi tam gdzie mają chłód i wilgoć.Słyszałem na tiktok ach o pudełkach zrzucanych z pojazdów powietrznych - nie wiem nie widziałem raczej kit,wyjdą jak słońce nie będzie palić, a bez jedzenia mogą wytrzymać i pół roku.
Dlaczego teraz mamy nawał KLESZCZY?wrogami kleszczy są kury, a nawet na wsi mało kto je hoduje, również inne ptaki zjadają kleszcze.
Nawet jeżeli ktośjeszcze ma kury, już rzadko kury chodzą w samopas nawet spory kawałek od kurnika a są pozamykane w wolierach, ogrodzeniach.Mrówki są wrogiem kleszczy a ludzie niszczą je uważają c za szkodniki.
Unijny przepis nakazuje rolnikom trzymać odłogiem 4% posiadanego areału gruntów.We wspomnianym roku akurat koło mnie były ugory.
Również rolnicy powoli wymierają lub przestają gospodarzyć z powodu szkodliwych dla nich działań naszego rządu.Często ziemia leży jako lokata kapitału w rodzinach rolniczych do tąd a ludzie wolą zataraniać w magazynach obcych korporacji.
No i klimat mamy delikatniejszy cieplejszy zimy delikatne, deszczy mniej, tereny suszone zmeliorowane dla lleszczy to lepsze środowisko do życia W pudełka wypełnione milionami lleszczy zrzucane z pojazdów powietrznych nie wierzymy a przynajmniej w Polsce.W miejscu naszego zamieszkania przyczyną wzrostu liczebności kleszczy jest ugorowanie ziem rolniczych.
Podsumowując ponownie w lesie nie mamy zwiękrszonej ilości kleszczy, natomiast na ty ugorach, poplonach kleszczy mamy od "zawalenia".Proszę się zastanowić czy widzicie masowe zdychanie dzikich zwierząt? - No nie widzimy tego a przecież dzikie zwierzęta są stale narażone na te mordercze kleszcze. Oczywiście te dzikiie zwierzęta bankowo mają stale na sobie jakąś ilość wgryzionych kleszczy, a widzimy koło nas sarny, jelenie, łosie, lisy, dzikie ptactwo: bażanty, perliczki, kuropatwy, gołębie grzywacze, synogarlice, jastrzębie, pustółki, sowy i odmiany poprzednich plus wieleinnych.
Gdzie te trupy i truchła padłych sztuk w wyniku zarażenia? - Nie ma ich.I jeżeli widzę szczątki, resztki takiego zwierzaka to w pobliiżu miejsca udanego polowania i walki drapieżnika z ofiarą, więc nie była to padlina i raczej jakaś chora sztuka nie mogąca próbować uciec.
Rozmawiając z psiarzami ze wsi, właściciele psów najczęściej po spacerze z psem zbierają im nawet po 20 kleszczy.Zwłaszcza z tych puszczanych luzem i biegających po chaszczach - tak to zwiększa niebezpieczeństwo.
Profilaktyka zmniwejsza niebezpieczenstwo, jeden z rodzai profilaktyki będzie bieganie z psem drogami, zysk i dlanas, długie spacerowanie drogami.Dawaliśmu psom tabletki od kleszczy (no nie napiszęjakie) ze środkuw podawanych psom są najskuteczniejsze,
ale widziałem psy ze zniszczoną wątrobą od tabletki, a nie po zarażeniu przez kleszcza.Aktualnie od roku stosuję dla psa krople w profilaktyce przed kleszczami.
BOS długowłosy biały owczarek szwajcarski, tak wiemy długa sierść - zapuszczając kropelki rozgarniam sierść i wyciskam powoli całą zawartość na skórę, a nie na sierść. Na podstawie doświadczenia w praktyce stosuję krople i czasowo smarujemy dodatkowo psa tym czego kleszcze nie lubią. Nie ma A osłaawiony wrotycz rośnie go właśnie od "zawalenia"na tych nieużytkach na których jest multum kleszczy.Więc z tą jego skutecznością tak średnio.
Tak więm, że istnieją bardzo groźne choroby odkleszczowe, sam robiłem swojemu psu badanie wykluczające choroby odkleszczowe przy okazji leczenia psa czy przypadkiem kleszcz nie jest powodem jego choroby.Choroby odkleszczowe wykluczyliśmy.
Osobiście 3 razy usunąłęm sobie wgryzionego kleszcza (w pępep, udo, na plecach). - i nie przesadzałem szukając czegoś w sobie, czego pewnie nie ma. Więc wiem o boreliozie i innych chorobach odkleszczowych, ale nie widziałrem ich tak jak nie widziałem czupakabry o której też krążą legendy i zapewne jest niebezpieczna.Obserwowałem siebie i psa, obserwuję i będę obserwować, ponieważ to nasze życie obok kleszczy.
Obawiam się złapania tego ale nie wykluczę kleszczy z życia muszę żyć koło nich.Do 3 lat w stecz, mieszkając w mieście, mając psa i chodząc z nim na spacery do wąwozów i nie widziałem nigdy kleszcza.
- Więc włączamy myślenie i oceniamy co jest powodem.To unijne ugorowanie jest tak samo mądre jak pozostawianie w lasach zwłaszcza rezerwatach obumarłych drzew zaatakowanych przez szkodniki, ponieważ to zwiększa rozrost korozji.
Nie jestem rolnikiem ale pewnie wielu rolników potwierdzi, że to raczej stosowana chemia wyjaławia gleby rolnicze a nie mądrze stosowane uprawy. Kiedyś w Polsce stosowano płodozmian w uprawach i mieliśmy wartościowsze plony i płody rolne a teraz mamy w większości taką samą nędzną "jakość" jak oni.Ok nie piszę więcej, ponieważ myślący to zrozumieli a cico co im tryb myślowy nie odpala tego nie przeczytają bo po 2 akapitach ich głowa rozboli.
Znów "eksperci" nakręcają pandemię strachu przed kleszczami, chcąc na tym zarobić.Chcemy mniej kleszczy?, przywróćmy poprzednie normalne zasady z czasów gdzie było ich mniej.
Nie chcecie mrówek w ogródkach? - będziecie mieć kleszcze.Dodatek.
Chemia od kleszczy w ogrodzie nawet ta podobno obojętna dla zwierząt, często badania obejmują sytuację że pies biega po ogrodzie a nie że godzinami tam śpi lub się wyleguje w cieniu na chłodnej ziemi lub wraz z kotem jedzą świerzą trawkę. Kleszcze są cholernie odporne a jednak nie uciekają tylko giną.No, - włączmy myślenie.
Anna i Jacek
Cdn.